No witajcie
Muszę nareszcie coś dodać do opisu bo niedługo zapomnicie o mnie

generalnie bardzo długo borykałem się z ogromnym niedostatkiem mocy początkowo było tylko 360KM i długo nie mogłem tego ogarnąć silnik podczas strojenia bardzo ochoczo w różnych zakresach dzwonił nawet po kilkanaście stopni Grześ z VTG stwierdził po strojeniu że mam bardzo duży CR i pipowaty wałek rozrządu ( to było pewnie z rok temu

nie pamiętam już dokładnie), no cóż było robić zakupiłem nowy wałek bardziej męski nieco grubsze uszczelki pod głowice , przy okazji podwójny łańcuch rozrządu , w magiczny sposób wymieniłem osobiście ten wałek nie ściągając głowic a jest się o co bać bo szklanki ślizgają się bezpośrednio po krzywkach na wałku więc gdy się go wyciąga zwyczajnie wpadają do środka

po zakończonej operacji zadecydowałem po przeanalizowaniu forum amerykańskiego że trzeba go ustawić na -3st i w tym celu sprowadziłem z Bydgoszczy specjalistę z przyrządami gość przyjechał a ja w tym czasie dzielnie z Szymonem Budzyńskim obalaliśmy 0,7l Jecka - był puzny wieczór , w pewnym momencie podchodzimy nieśmiało do samochodu i jego mościa zalani w trzy dupy i pytamy sie: nooo jaaaaaak uuudaaa sieee czyyy sieeee nieee uudaaaa kolo lekko zakłopotany stwierdza że jest kolizja i sie nie da ustawić na co ja odpieram szymonnnn dawaj ten kanister z benzynom podpalimy tą kur.... miałem na myśli samochód tylko nie wiem jak to zrozumiał jegomość bo jakoś tak szybko się pozbierał i odjechał zostawiając nas w czarnej dupie

, no ale nic koło południa dnia następnego jak już wszystkie samoloty wylądowały zaatakowałem warsztat usiedliśmy w trójkę ja Szymon i padre Szymona i wyszło na to że to najłatwiejszy rozrząd na świecie do ustawienia po czym ustawiliśmy go najpierw na zero sprawdziliśmy kolizji nie ma no to bach go na -3st kolizji oczywiście nie było zadowolony odebrałem auto czując różnicę myślę sobie no jest szybko pewny siebie zasuwam na dyno a tu kolejna kara niecałe 390KM nosz kurw. jego mać trochę okopałem tą kurw. i do domku , no minęło trochę czasu i przyszedł czas na decyzję rozbieramy i idziemy z wałkiem na oko no i poszliśmy na zero czyli jak na ustawienia fabryczne tym razem dyno było bardziej łaskawe bo wypluło 426KM silnik miał dużo mniejszą ochotę do dzwonienia , dobra sobie myślę niech tak już zostanie a chu. z tym mam dosyć trza jakieś testy porobić i zacząć w końcu się cieszyć autem testy w miarę wyszły pozytywnie bo 12,1 na ćwiare i 4.0 do 100km/h , lecę sobie A1-dynką to było bodaj na początku lipca co tam sobie myślę pociśniemy kawałeczek i jak se pocisnołem tak w okolicach 2.30 i nagle jak pierdyknęło patrze an zegary ładowania brak , temp. wody max , czuje wspomagania brak patrze szyba przednia mokra na całe szczęści z rozbiegu dokulałem się na parking podnoszę maskę a tu kawałek jednego paska klinowego a drugiego nie ma

kurw.... mać ciągnę za to ścierwo i ciągnę a z pod silnika jakimś cudem wyciągam drugi pasek prawie cały jak się za chwile okazało koło pasowe się wysuneło w skutek czego ścioł się pasek od klimy który zabrał ze sobą pasek główny

na całe szczęście udało m i się go założyć dolać wody do chłodnicy i powoli do domu , koło pasowe oczywiście trzeba było kupić nowe trochę sie rozpędziłem dokupiłem chłodnicę oleju nowy AFR i EGT no a żeby założyć koło pasowe w kurwi. trzeba rozkręcić dosłownie pół samochodu to skorzystałem z okazji jaka się nadarzyła i dopadłem do rozrządu i przestawiłem go na +2st no odczucia były bardzo pozytywne a podczas strojenia silnik nie miał ochoty do stykania szybko skłoniło mnie to do testów i wyszło mi 11.90 na ćwiare i 3.90 do paki no mysle sobie no kurna chata jest dobrze pewnie z 30 -40 kuca przybyło no i tak dotarliśmy do czasów terazniejszych czyli byłem na dyno w BRK w poniedziałek - wczoraj i mamy teraz to czyli znowu pizda
Uploaded with
ImageShack.us