4 runda BYDGOSKIEGO MISTRZA KIEROWNICY - KARTODROM

Odpowiedz


To pytanie służy do uniemożliwienia automatycznego wysyłania formularza przez boty spamujące.

BBCode jest wyłączony
Uśmieszki są wyłączone
Przegląd wątku
   

Rozszerz widok Przegląd wątku: 4 runda BYDGOSKIEGO MISTRZA KIEROWNICY - KARTODROM

Post przez Fiveopac » poniedziałek, 8 października 2012, 14:29

FELIPE napisał(a):Five'a przejazdy wrzucę na Dropboxa po weekendzie, no i Kamil kończy klip 8)


CZekam z niecierpliwoscią :)

Post przez --orzech-- » sobota, 6 października 2012, 15:33

nie skomentuję :) foch :)

Post przez FELIPE » sobota, 6 października 2012, 11:10

Orzech zabij mnie, ale Twój przejazd się nie nagrał, GoPro przypadkiem wskoczyło w tryb foto :oops:

Five'a przejazdy wrzucę na Dropboxa po weekendzie, no i Kamil kończy klip 8)

Post przez Mav » środa, 3 października 2012, 08:19

No ja mam też z wnętrza nagrany filmik - widziałem i cieszę się że miałem balaklawe :)

Post przez Kamil Wolski » wtorek, 2 października 2012, 22:21

Twoje Five też są ;) Również z wnętrza gdy próbujesz nie patrzeć w obiektw przed startem ;)

Post przez --orzech-- » wtorek, 2 października 2012, 15:54

no i moje z kręcenia patelnią!!!!!

Post przez Fiveopac » wtorek, 2 października 2012, 15:28

Kurcze, wszyscy maja pozgrywane swoje filmiki a gdzie moje :evil: foch!

Post przez Mav » poniedziałek, 1 października 2012, 20:43

Jak tył odciążony na samym wejściu to nie ma sił, żeby trzeba je było przenosić stabilizatorem. Co innego już w środku zakrętu - przy apexie.
A to że gdy tył lekki a przód ciężki dodatkowo przy tyle niedogrzanym a przednim dogrzanym to jest oczywiste że będzie latał jak po pustym sklepie.
W zakręcie koło wewnętrzne tylne przy takich przechyłach już nie ma od dawna nic do gadania co więcej nawet dobrze że jest w powietrzu bo działa jak malutka przeciwwaga (jak na łódkach przy ostrym zwrocie)- mówiłem Ci na kartodromie o halt "pasach chojnackiego" - koleś specjalnie ograniczał ruch tylnego wahacza w dół (opaskami z pasów bezpieczeństwa) - żeby koło jak najwcześniej się podnosiło - jak jest juz w powietrzu to te ~15 kg działa jak przeciwwaga - a jak się ledwo toczy to wciąż nie pomaga.

I znowu nie ma do końca idealnej metody sprawdzającej się w KAŻDYM aucie - moge na dzisiaj powiedzieć że w autach RWD tylny camber ustawia się prawidłowo tak by było połowa wartości przedniego cambera. i jest to poprawne dla większości aut - ale za chwilę ktoś mnie zje że miał tak w swojej furze i kąt z tyłu był za duży/za mały.

A co do puga to ja jeszcze znów dopytam - kiedy była ta nadsterowność w momencie inicjacji zakrętu(czyli na samym wejściu) czy tez bardziej w pobliżu apexa?
Bo jeżeli na wejściu - wtedy to pomogło by Ci utwardzenie przedniej sprężyny/zmiękczenie tylnej, albo zmniejszenie negatywu z przodu/zwiększenie z tyłu albo banalne zmniejszenie rozbieżności. Tylko oczywiście nie wszystko na raz :D

Natomiast jak masz problem przy apexie - to pomaga własnie zwiększenie staba z przodu/zmniejszenie z tyłu, z camberem (negatem)to samo co pisałem na wejściu w zakręt. No i dodanie gazu (hihi).

Inna sprawa że przy naszym torze kartingowym te transfery mas są na tyle chwilowe, dodatkowo przy niskich prędkościach, że większość problemów wynika tak naprawde z naszych (i opon) słabości.

Jednym słowem jak Dziadek tu zauważył - jeździć jeździć i jeszcze raz jeździć.

Ja na przykład właśnie się dowiedziałem że za mało wykorzystuję przyczepność slicka bo piszczy za słabo ;) (a to wynika z braku treningów). No i cholera za mocno boję się słupków - można by poszerzyć tor o dobre 30 cm w ich kierunku :) Jak nie było to latałem od tralki do tralki! :D
P.S. Podziękowania dla Felipe!


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=IiOqMjaX4Vs&feature=youtu.be[/youtube]

Post przez Gorliś » poniedziałek, 1 października 2012, 20:28

Kubas dobrze mowi. Przy stabach skupilbym sie glownie na przechylach:
w zakrecie tylna zewnetrzna sprezyna sie sciska, a poprzez stabilizator podaza za nia wewnetrzna.
W przypadku kubasa do tego stopnia, ze wewnetrzne kolo sie unosi. Trakcja tylu zalezy w tym momencie od jednej (niedogrzanej ;) ) opony.
Aha, jeszcze dalsze konsekwencje:
Mamy samochod na 3 kolach - troche pojdzie na to tylne zewnetrzne kolo, ale sporo pojdzie na przod.
Dlatego przod trzyma.

Post przez kubas » poniedziałek, 1 października 2012, 20:04

Mav napisał(a):Na wstępie gwoli wyjaśnienia - nie zawsze jest zasada że im grubszy stabilizator tym lepiej - bo byśmy jeździli na najgrubszych jakie wejdą. To jak ze sprężynami - nie zawsze najtwardsze sa najlepsze, ważny jest ogólny balans itd - ja tylko opisałem jak to działa w samochodzie. Nie mam złotego środka na wiedzę o zawieszeniach - inżynierem zawieszeniowym u Hołka nie jestem ;)

Opisując sytuację trochę od końca - od słabszego staba z tyłu - ja to rozumiem tak że na wyjściu podczas przyspieszania np. w prawym zakręcie byłeś przechylony w lewo i lekko do tyłu. W wyniku czego Twoje (przednie)prawe wewnętrzne koło miało słaby nacisk a całość ciągnęła w zamierzonym kierunku skręconych kół siłą tylko tego koła zewnętrznego(lewego) - taki zestaw musi doprowadzić do zerwania przyczepności lewej (zewnętrznej ) opony - samochód zacznie prostowac zamiast skręcać - czyli mamy klasyczną podsterowność.
Jeśli w takim zestawie damy mocniejszy stabilizator - lewe mocno obciążone tylne koło przeniesie cześć swojego ruchu na prawe - samochód wprawdzie osiądzie na tyle co balansem masy odciąży przód, ale wzamian przednie koła będą miały bardziej równomiernie rozłożoną trakcję. W efekcie czego samochód pojedzie lepiej w kierunku, w którym są skręcone koła.
Natomiast jakoś nie do końca rozumiem jak TYLNY stabilizator na wejściu w zakręt przy hamowaniu gdzie tył jest mocno odciążony powodował uciekanie tyłu. Przecież z tyłu są minimalne wtedy siły...
A może skoro piszesz o niedogrzanych przednich oponach - tylne też musiały być w takim razie niedogrzane. A zwalasz na stabi.

Jako ciekawostka to Ci np. powiem że chłopaki od abrama (wielkie doświadczenie w rajdach) podpowiadali gackowi żeby na szutry "psuł" przedni stabilizator w typerze poprzez odpinanie jednego łącznika (sędzia się wtedy nie przyczepi ;) ) Czasem po prostu chodziło o to by zawieszenie w pełni pracowało (Hołek kiedyś o tym wspominał)
Czasem nie chodzi o wrzucanie na pałę stabilizatorów, tylko na uzyskanie odpowiedniego balansu ich obu. I nigdy nie ma złotej zasady w stylu "wrzuć tak i tak bo masz rwd".


O szutrach wiem, na szuter i mokre to ja bym wszystko odpiął co się da :)

No Mav jak tył odciążony to i chętniej ucieka co? Tylne niedogrzane, przednie dogrzane. I tak ucieka bardziej z grubym tyłem. Wewnętrzne tylne koło mi się unosi i mamy tylno na jednym tylnym kole przyczepność i tył łatwo ucieka. Mogę ci dać potestować mam 4 różne staby po dwa na każdą oś :)

Post przez Dziadek » poniedziałek, 1 października 2012, 19:37

jeździć nie mądrować się ;)

Post przez Mav » poniedziałek, 1 października 2012, 19:13

Na wstępie gwoli wyjaśnienia - nie zawsze jest zasada że im grubszy stabilizator tym lepiej - bo byśmy jeździli na najgrubszych jakie wejdą. To jak ze sprężynami - nie zawsze najtwardsze sa najlepsze, ważny jest ogólny balans itd - ja tylko opisałem jak to działa w samochodzie. Nie mam złotego środka na wiedzę o zawieszeniach - inżynierem zawieszeniowym u Hołka nie jestem ;)

Opisując sytuację trochę od końca - od słabszego staba z tyłu - ja to rozumiem tak że na wyjściu podczas przyspieszania np. w prawym zakręcie byłeś przechylony w lewo i lekko do tyłu. W wyniku czego Twoje (przednie)prawe wewnętrzne koło miało słaby nacisk a całość ciągnęła w zamierzonym kierunku skręconych kół siłą tylko tego koła zewnętrznego(lewego) - taki zestaw musi doprowadzić do zerwania przyczepności lewej (zewnętrznej ) opony - samochód zacznie prostowac zamiast skręcać - czyli mamy klasyczną podsterowność.
Jeśli w takim zestawie damy mocniejszy stabilizator - lewe mocno obciążone tylne koło przeniesie cześć swojego ruchu na prawe - samochód wprawdzie osiądzie na tyle co balansem masy odciąży przód, ale wzamian przednie koła będą miały bardziej równomiernie rozłożoną trakcję. W efekcie czego samochód pojedzie lepiej w kierunku, w którym są skręcone koła.
Natomiast jakoś nie do końca rozumiem jak TYLNY stabilizator na wejściu w zakręt przy hamowaniu gdzie tył jest mocno odciążony powodował uciekanie tyłu. Przecież z tyłu są minimalne wtedy siły...
A może skoro piszesz o niedogrzanych przednich oponach - tylne też musiały być w takim razie niedogrzane. A zwalasz na stabi.

Jako ciekawostka to Ci np. powiem że chłopaki od abrama (wielkie doświadczenie w rajdach) podpowiadali gackowi żeby na szutry "psuł" przedni stabilizator w typerze poprzez odpinanie jednego łącznika (sędzia się wtedy nie przyczepi ;) ) Czasem po prostu chodziło o to by zawieszenie w pełni pracowało (Hołek kiedyś o tym wspominał)
Czasem nie chodzi o wrzucanie na pałę stabilizatorów, tylko na uzyskanie odpowiedniego balansu ich obu. I nigdy nie ma złotej zasady w stylu "wrzuć tak i tak bo masz rwd".

Post przez kubas » poniedziałek, 1 października 2012, 18:27

Mav napisał(a):
--orzech-- napisał(a):no więc laski zdecydujcie się teraz co mam zrobić aby mi przód nie spierdalał... to że będzie mi tył zarzucał bez ostrzeżenia to mi to nie robi :) ja już ją znam i wiem kiedy mi ona ogonem macha :)


Za mało szczegółów mówisz o tym spieprzaniu w zakręcie.
W której fazie zakrętu ci ucieka przód - na dojściu do apeksu, na wyjściu?
Jak dochodzisz do zakrętu, jaką prędkością?
Próbowałeś zmniejszyć prędkość wjazdu w zakręt do tego stopnia żebyś nie miał efektu wyhamowywania samochodu na oponach od samej jazdy w zakręcie?

A teraz stabilizatory - samo działanie jest takie samo, obojętnie czy auto jest 4wd, FWD czy RWD. Owszem, jak równo obniży tył samochodu z napędem na tył to będzie dla niego lepiej, a dla FWD gorzej i to chyba jedyna zasada że w fwd działa tak a w rwd działa odwrotnie.

W skrócie - jeśli wchodzimy w zakręt (np. prawy) i auto nam sie przechyla na lewe przednie koło, to choćby stabilizator tylnej osi był wielki jak rosja to on nic wtedy nie pomoże. (a podejrzewam że właśnie w tym momencie orzechowi spierdala przód).
Wtedy działa stabilizator przedni - przenosi część siły z koła lewego przedniego na prawe - im grubsza laga stabiego tym więcej % tego przenosi - efekty są dwa.
Po pierwsze na lewym kole pojawia się większy opór sprężyny -tej lewej i jakiś tam % tej prawej na którą poprzez stabilizator działamy ściskając.
Po drugie jak się prawe koło z przodu tez ściska, to samochód równomierniej ryje przodem (bo się pochyliło lewe koło i dodatkowo prawe). Po co?
No to wyobraźmy sobie że to nie samochód tylko stół skierowany przodem do zakrętu. Właśnie skróciła mu się lewa przednia noga (analogicznie do koła w zakręcie). Stół zaczyna się kiwać, prawda? Co robimy żeby zachować równowagę, a np. nie mamy nic do podłożenia? Skracamy PRAWĄ przednią nogę. I teraz mając dwie nogi krótsze z przodu stół wprawdzie pochyli się w przód, ale już nie będzie się bujał.

A stabi tylny zadziała przy przyspieszaniu. Czyli w drugiej fazie zakrętu, gdy odjeżdżamy od apexu. Beemka wtedy im z grubszym stabi będzie jechała tym mocniej powinna siąść (jeśli oczywiście masz takie sprężyny że pozwolą na tak duży zakres ruchu by się to na drugą stronę tak wyraźnie przeniosło. A wtedy przód będzie miał mniejszy nacisk (bo auto przysiadło na tyle - transfer masy) co akurat na wyjściach z łuku będzi edobre - zmniejszy tendencję do zawijania...a obnizone w tył auto będzie miało przy RWD lepszą przyczepność.

P.S. A tobie przód spierdala przez szperę - na niższych prędkościach się spina pchając z dwóch kół płuzący przód - to uratują tylko szersze/przyczepniejsze opony z przodu, ale i tak efekt będzie ZAWSZe i stabilizatorami możesz żonglować jak chcesz, nawet tymi najgrubszymi ;P

Dwa zdjęcia - podobne samochody, ten sam zakręt - podejrzewam u hondy grubszy stabilizator (ja mam seryjny). Zakręt jest w prawo widzimy wewnętrzne koła.

Obrazek

Obrazek


Mav a co byś powiedział na moją sytuację? Już opisuję...
Kiedyś tam seryjny stab z tyłu, seryjny stab z przodu samochód taki hmm trochę podsterowny na wyjściu, trochę nadsterowny na wejściu... Potem założyłem gruby stab do przodu, samochód stał się bardzo podsterowny na wyjściu, zero nadsterownośći. Więc zdjołem przedni gruby, wróciłem do seryjnego. I tak jeździłem z dwoma seryjnymi. Potem założyłem bardzo gruby stab na tył i zostawiłem seryjny z przodu. Podsterowność na wyjściu zniknęła, za to pojawiła się jeszcze większa nadsterowność przy niedogrzanych oponach na wejściu... No i co ciekawe Wczoraj prawdopodobnie po 3 najlepszym przejeździe odkręciło się mocowanie tylnego staba i przejechaliśmy go bez niego... Czas był słabszy o sekunde i czuć było zdecydowanie podsterowność na wyjściu... Z moich doświadczeń ze stabami które są tożsame z doświadczeniami kolegów jeżdżacych 205 w UK wynika że gruby przedni przynajmniej w 205 działa tylko na niekorzyść, a gruby tylni bardzo poprawia prowadzenie :)

Post przez Dziadek » poniedziałek, 1 października 2012, 14:52

juz przyciąłem, się updatuje

Post przez Fiveopac » poniedziałek, 1 października 2012, 14:49


Góra

cron