No tu raczej nikt Tobie uwagi nie zwróci na Twój wpis, bo opisałeś tak jak było. Musiałem być zagadany, bo nie wiem nawet, że do nas podchodziłeś

(ja jeżdżę TT) Tak jak widziałeś - największym problemem, czy też ryzykiem są pojawiające się niespodzianki dla ścigających się. Nie ma takich organizatorów, którzy to wykluczą jeżeli wszyscy oglądający nie będą przed linią startu. Miałeś pecha z motorem, ale miałbyś jeszcze większego jakby któryś z tych co sobie popili (a nie brakowało takich i nikt tego nie zaprzeczy) przewrócił się Tobie wprost pod koła. W takim przypadku ludzie momentalnie by zniknęli, Ty byś posiedział kilka lat za branie udziału w nielegalnych wyścigach, w których ktoś pod Twoim autem zginął, sam miałbyś człowieka na sumieniu, a i do "organizatorów" prędzej czy później policja by zastukała do drzwi i mieliby podobne paragrafy jak Ty czy ktokolwiek kto by takiego gościa przejechał.
Nie jesteśmy święci, wiadomo, że to co robimy nie jest dozwolone, ale jak już coś robić to z głową. Idąc dalej Twojej mijanki z motorem - a jakby trafiło na kogoś innego, kto by się przestraszył i skręcił kierownicą w stronę tych 100 stojących osób na poboczu?
Sami jakoś zaczynaliśmy, jeżeli chodzi o mnie to pierwsze starty miałem 13 lat temu w maluchu

(kurwa, ale stary już jestem

) i nigdy nie było wyścigów w których ludzie i auta byli wzdłuż całej trasy ustawieni. Ja rozumiem chęć poznania wyniku, ale z linii startu też to widać a jak nie to zawsze można zapytać tych co się ścigali.
EDIT: U nas na początku problemem były powroty i prędkości z jakimi auta wracały po wyścigu w stronę wszystkich stojących - tu też było duże ryzyko, że komuś coś się stanie, także na forum motomaniak nie są jedynymi, którzy ryzykują, więc warto, żeby wyciągnęli z tego wnioski na przyszłość, bo już to przechodziliśmy